Kamil Downarowicz: Wasza muzyka to zgrabne połączenie różnych, popularnych w ostatnich czasach stylów muzycznych, takich jak: House, R&B czy electro. Stąd moje pytanie, czy od początku mieliście w zamiarze nagrywać taki rodzaj muzyki, czy też inspiracje i pomysły przyszły raczej w momencie tworzenia danych utworów?
Mosqitoo: tworząc Mosqitoo naszym celem było właśnie łączenie typowo piosenkowej, popowej formy z muzyką taneczną, różymi stylami. Zawsze marzyliśmy o tym by w 3 minutowym utworze zamknąć rytm i dynamizm tak charakterystyczny dla elektro oraz takich wykonawców jak Chemical Brothers, Moloko, Prince czy Basement Jaxx z przystępnością i chwytliwością popowej piosenki. Od prawie sześciu lat czujemy się jakbyśmy „gonili króliczka” z każdym kolejnym numerem Mosqitoo zbliżając się do tego, co sobie kiedyś założyliśmy. A więc od początku wiedzieliśmy, jak chcemy brzmieć, w którą stronę ewoluować i wydaje nam się, że jesteśmy w tym konsekwentni.
K.D. : O ile polska scena popowo-taneczna przepełniona jest jak nigdy tandetnymi zespołami czy plastykowymi solowymi „artystami”, tak Mosqitoo wyrasta ponad ten poziom. Co o tym myślicie? Zależy wam na nieco ambitniejszym podejściu do muzyki?
M: Dla nas tworzenie muzyki ma sens tylko pod warunkiem, jeśli możemy w 100% się w naszym projekcie realizować. Nie zależy nam na graniu czy śpiewaniu dla samego grania i śpiewania. Naszym celem jest więc zrobienie muzyki takiej, jakiej sami chcielibyśmy słuchać. I dopiero później okazuje się, że to co robimy, podoba się również innym. Muzyka jest dla nas wszystkim. Może dlatego właśnie, że najbardziej liczy się dla nas ten niematerialny wymiar bycia muzykiem czy „artystą”, ciągłe doskonalenie brzmienia, pomysłów itd., to nie zależy nam na schlebianiu gustom wszystkich.
K.D. :Jaki przekaz niesiecie ze swoją muzyką? Czy oprócz dobrej zabawy, zależy wam na przekazaniu młodemu pokoleniu jakiś wartościowych treści?
M: Na pewno chcemy swoją muzyką przyczynić się do większego zainteresowania w Polsce dźwiękami mniej oczywistymi. A ponieważ jak sami podkreślamy, czasami jesteśmy postrzegani jako zbyt popowi na alternatywę oraz za bardzo alternatywni na pop to będąc gdzieś pośrodku możemy trafić i do bardziej „poszukującego” słuchacza jak i do ludzi oczekujących dość jednak przebojowej muzyki. A przekazem w naszej muzyce niech będzie to, że czasem trzeba iść pod prąd.
K.D. : Otrzymaliście nagrodę Superjedynki za najlepszą płytę alternatywną roku. Czym jest dla was muzyka alternatywna?
M: Dla nas muzyka alternatywna to są dźwięki mniej oczywiste.
K.D. : Pytanie do Rafała- Czy łatwo jest być producentem i kompozytorem zarazem? Czy nie myślałeś kiedyś o zatrudnieniu kogoś z „branży” w roli producenta, kogoś, kto by spojrzał na Twoją muzykę nieco z boku, chłodnym okiem? Podpowiedział parę rzeczy, doradził.
M: Pracując nad jakimś numerem od razu czuję jaki on powinien być na końcu. W moim przypadku role kompozytora oraz producenta cały czas się przenikają. Wiem czego chcę i nie wyobrażam sobie ile energii musiałbym poświęcić na mozolne tłumaczenie komuś swojej wizji Mosqitoo. Dla nas Mosqitoo to taki duet idealny pod względem pracy. Rozumiemy się z Moniką świetnie i jesteśmy samowystarczalni. Wiele lat pracowaliśmy osobno a potem razem nad tym by doprowadzić do takiej sytuacji. I nie czujemy, byśmy musieli to teraz zmieniać. Niedawno skończyliśmy pracę nad drugim albumem „Black Electro”. Ta płyta jest dokładnie taka, jak założyliśmy to sobie jakiś czas temu, więc z naszego punktu widzenia praca w duecie kolejny raz się sprawdziła.
K.D. :Pytanie do Moniki: Czemu na „Black electro” tak mało śpiewasz po polsku? Czy lepiej jest Ci się wyrażać w obcym języku? Może bezpieczniej?
M: Język angielski jest w naszej muzyce zdecydowanie bardziej naturalny. Właściwie na wszystkie dźwięki, krótkie frazy znajdują się odpowiedniki właśnie po angielsku. Tak czujemy muzykę i tak ją wyrażamy, bez kalkulacji ‘łatwiej’, ‘trudniej’. Język angielski ma taki ładunek emocjonalny, którego nie możemy znaleźć w języku polskim. To się sprawdza już na etapie tworzenia linii melodycznej. Z bezpieczeństwem nie ma to nic wspólnego, bo po angielsku tez można się wyłożyć…
K.D. :Czy jesteście zadowoleni z rozwoju waszej kariery? Uznanie publiczności, liczne nagrody, ciepłe recenzje…to jednak coś znaczy. Czy możecie powiedzieć o sobie, ze odnieśliście sukces?
M: My raczej ze sporym dystansem na to wszystko patrzymy. Mamy wiele pokory w tym, co robimy oraz wielkie apetyty na robienie tego wciąż lepiej i lepiej. Czujemy, że to dopiero początek wszystkiego, co jeszcze możemy razem zrobić. Ten entuzjazm nie pozwala nam na choćby moment odprężenia. Jesteśmy głodni nowych dźwięków i podekscytowani tym co robimy w Mosqitoo Music Studio każdego dnia. Uznanie jest miłe i szalenie ważne bo daje nam więcej wiary w to, że nasza droga ma sens. Mamy jednak nadzieję, że nie nigdy nie będziemy syci.
K.D. :Czy nie żałujecie odwołania koncertu Roisin Murphy w warszawskiej Stodole? Czekaliście na ten występ w jakiś szczególny sposób, czy raczej miał to być dla was kolejny, jeden z wielu, koncert?
M: Bardzo żałujemy odwołania koncertu, bo grać przed Roisin to dla nas coś wyjątkowego. Gdy zakładając Mosqitoo spotkaliśmy się 6 lat temu, to pierwszą płytę jaką razem wysłuchaliśmy było „Things to make and do” – Moloko. Rosin zawsze nas inspirowała. Czekamy więc niecierpliwie na styczeń, kiedy będziemy w końcu mogli spełnić nasze marzenie zagrania z nią na jednej scenie
K.D. : Plany na przyszłość?
M: Po dwóch latach pracy nad „Black Electro” w studiu, teraz chcemy grać jak najwięcej koncertów. Oczywiście wciąż powstają nowe pomysły, nowe piosenki. Pewnie za kilka miesięcy będziemy już dokładnie wiedzieli jak ma wyglądać kolejna płyta Mosqitoo i weźmiemy się ostro za pracę nad nią.
Kamil Downarowicz
|